Unijne paszporty, czyli nowa kenkarta w życiu obywateli!

W związku z oficjalną deklaracją rządu o przystąpieniu Polski do programu tak zwanych unijnych paszportów – przekonaliśmy się wszyscy, że Polska suwerenność niepodległość to już miniony mit, którym karmiono przez ostatnie lata naiwne społeczeństwo. Wszyscy doskonale pamiętamy te huczne i jakże szczytne zapewnienia mówiące o tym, że to unia Europejska, jest gwarantem naszej wolności i suwerenności państwa Polskiego! Mieliśmy nie oddać nawet guzika od munduru. I co?
Strefa Schengen miała być, przecież, strefą wolnego przepływu ludności handlu i usług. Co z tego pozostało? Wydmuszka, mit, miraż i wierutne kłamstwa, jakie politycy sączyli Polakom do ich umysłów drugą zaś ręką wyprzedawano Ojczyznę i jej wolność za garść szklanych paciorków rzuconych na stół bijącej się o nie na politycznych stołkach hołocie polityków, gotowej na zawołanie niszczyć własną Ojczyznę. Brukselskie elity lewicowych Eurokratów doskonale wiedziały i wykorzystywały tę pazerność na władzę, – Polskich elit politycznych dla których interes narodowy i interes państwa Polskiego nic nie znaczyły w obliczu zysków politycznych i ekonomicznych.
Nieszczęsny ten naród, którego synowie gorsi są od wrogów. Nieszczęsny ten naród, w którym zło, kłamstwo i zbrodnia powszednieją tak, że już nikogo nie oburzają kolejne skandale i afery.
Ostatnie 30 lat rzekomo wolnej Polski, to tragiczny okres rządów postkomunistów, neoliberałów, zdrajców, i sprzedawczyków, którzy od czasu do czasu zmieniają barwy polityczne by omamić naiwny naród. III RP potrzebowała społeczeństwa raz na 4 lata, aby raz ci, a raz inni mogli zasiąść przy stole i nasycić się władzą do syta. Rosła bieda i nędza Polaków. Rosła niesprawiedliwość, korupcja i wyzysk narodu, który tak łatwo dał się zwieść i oszukać. A wszystko w imię demokracji, pierestrojki i kapitalizmu w krzywym zwierciadle. Czy nie tego chcieliście? Czy za taką Polskę oddawali swe życie mordowani Polacy?

Dziś nastaje nowy etap Władza nad naszą ojczyzną przekazywana jest w łapy byłych zaborców i zbrodniarzy i to oni decydują o zniewalaniu 38 milionowego narodu.
Nie mam co do tego żadnych złudzeń, że fakt pandemii i sam wymóg publicznych szczepień posłużył już do stworzenia narzędzi kontroli społeczeństw Europy.
System cię zniszczy, jeżeli się mu oprzesz! Szczepienia miały być dobrowolne i nie miały stanowić bariery służącej do dzielenia ludzi na tych posłusznie wykonujących rozkazy władzy i resztę. Jak widać każde z kłamstw łatwo obnaża się samo wystarczy jedynie poczekać.

Czy dziś kogoś jeszcze dziwi, że rzekomo Polski rząd godzi się na upodlenie Polskich obywateli poprzez rasową segregację na tych co posłusznie wypełniają Brukselskie wyroki i resztę?

Swego rodzaju pieczęcią nad umierającą Polską jest kuriozalny wyrok TSUE, w którym lewaccy mędrcy stwierdzili w wydanym wyroku, iż prawo unijne stoi nad każdą konstytucją państw narodowych. Mamy wiec do czynienia z ogłoszeniem państwa unijnego jako stanu faktycznego co wprost oznacza upadek Polskiej państwowości i utratę niepodległości. Swoistym kuriozum jest jakikolwiek brak reakcji premiera prezydenta i rządu!
Mimo, iż ci właśnie ludzie mają konstytucyjny obowiązek stać na straży wolności Państwa i narodu!!!


Co można było sprywatyzować i sprzedać uczynił to reformator Balcerowicz uwłaszczywszy czerwonych baronów i oligarchię, naród puścił z torbami.
Wszystko w ramach reformy. Właściwie ostatnie 30 lat pełne jest różnego rodzaju reform. Niektóre wzajemnie się wykluczają, ale karawana toczy się nadal. Gdy zabrakło koncepcji skąd wziąć pieniądze na bieżące potrzeby i rozwój kraju elity wpadły na pomysł, aby zastąpić państwo Polskie Unią Europejską. Postkomuniści z SLD nie dbali o polską niepodległość. W traktatach ubezwłasnowolniono więc Polskę wmawiając ludziom, że tylko dzięki Unii Europejskiej Polacy mogą żyć normalnie. Doprowadzono do upadku polski przemysł, stocznie, górnictwo i tysiące polskich firm. Rabunkowa wyprzedaż majątku narodowego trwała w najlepsze. Rzekomo polski premier w Berlinie i Brukseli przekonywał nowych panów do taniej polskiej siły roboczej. Polacy stali się niewolnikami harującymi za marny grosz, który nie wystarczał by żyć lub godnie umrzeć.
Komunistyczny kaganiec RWPG zastąpiono innym, tym w wersji Europy zachodniej. Tak się nieszczęśliwie stało, że w chwili przystąpienia Polski do Unii Europejskiej to już nie była ta sama organizacja swobodnego handlu przepływu towarów i usług. Rozpoczęła się epoka postkolonialnej ekspansji i drenaży rynków państw środkowej i wschodniej Europy. Przyzwolenie na taki scenariusz dały polityczne elity III RP. Nastąpił nowy podział ról i zależności.
Epoka poklepywania po plecach rozdawnictwa stanowisk unijnych i krajowych i handlu z różnymi grupami wpływowych oligarchów.
W kraju utrwalano nowy porządek. Kasta sędziowska – strażnicy rewolucji wiedzieli jak zapewnić trwałość władzy i podział zysków.
Krzywda ludzka utrwalana wyrokami kasty sędziowskiej, nietykalnej i niezależnej w szczególności od sprawiedliwości i uczciwości, która postawiła się ponad narodem i prawem stojąc na straży trwałości układu władzy III RP, urosła do rozmiarów absurdu.
Państwo opresyjne wobec obywatela, ale spolegliwe wobec zbrodniarzy, gangsterów i złodziei kwitło!
Każdy wyrok można było kupić, wystarczyło mieć odpowiednie wpływy w układzie władzy. Sędziowska kasta zapewniła nietykalność komunistycznym oprawcom. Setki kuriozalnych wyroków wobec obywateli wydawanych przez tych samych sędziów, którzy orzekali w czasie komunizmu.
Brak lustracji środowiska sędziów doprowadził do gangreny, patologi władzy, warcholstwa i bezkarności władzy sędziowskiej w Polsce.
Prawo można było interpretować, jak się chce w zależności od potrzeb. Donald Tusk mając tego świadomość mógł sobie pozwolić na kradzież oszczędności Polaków z funduszy OFE. Bo przecież na polityczne zamówienie pan Andrzej Rzepliński wraz z TK orzekł, że pieniądze Polaków do nich nie należą! Na poprawę warunków życia Polaków pieniędzy nie było i miało nigdy nie być.

Polska miała się stać dostarczycielem taniej siły roboczej i rynkiem zbytu dla unijnych bubli i towarów o znacznie niższej jakości niż odpowiedniki sprzedawane w zachodniej Europie. Dzięki nowym państwom, stare kraje unijnego rynku otrzymały za darmo olbrzymie rynki zbytu.
Można było się bezkarnie uwłaszczać na tym, co jeszcze zostało do wyprzedania za bezcen. Każde Euro zainwestowane w Polsce, czy też nowych członkach unii przynosiło wielokrotny zysk. Następował powolny nieuchronny rozkład państwa polskiego. Ludzi mamiono funduszami płynącymi z Unii Europejskiej bez których naród polski miał nie przeżyć i zniknąć z kart Europy. Władza w Polsce posłusznie wykonywała każde żądanie brukselskich elit.
Zadłużano państwo i naród polski. uzależniono resztki gospodarki od unijnych jałmużn, które w każdej chwili mogłyby być wstrzymane w przypadku polskiego nieposłuszeństwa.

Swoistym chichotem historii stał się fakt, iż zjednoczone dzięki polskiej walce o wolność Niemcy, na powrót stały się ciemiężycielem Europy. Jednak tym razem zamiast blitzkriegu militarnego, Niemcy użyli podporządkowania sobie nowych krajów agresywną ekspansją ekonomiczną.
“To niemiecka jakość”, wszystko co polskie miało zniknąć. Polskość stała się dla elit III RP wstydliwa, nienormalna jak mawiał Donald Tusk.
Ta katolicka zaściankowa konserwatywna Polska musiała ulec nowej, bolszewizacji płynącej tym razem z unijnych brukselskich salonów, na których od lat króluje skrajna lewica, liberałowie i komuniści. Polak nie miał samodzielnie myśleć. Polak miał się podporządkować, zintegrować i całkowicie poddać lewackiej reformacji ustrojowej. To czego nie osiągnęli naziści, to czego nie osiągnęli ruskim butem sowieci, miała teraz osiągnąć nowa elita panów.
W Polsce za zachodnie pieniądze powstawały fundacje, rożnego rodzaju stowarzyszenia i lobbing jak grzyby po deszczu. Wiele partii politycznych powstało dzięki funduszom płynącym, poprzez założone fundacje i stowarzyszenia. Stanowiło to świetne źródło wspierania określonych sił politycznych posłusznie wykonujących polecenia. Judaszowe srebrniki robiły swoje. Przykładem choćby działalność fundacji im Batorego. Czy fakt sfinansowania partii Donalda Tuska przez Niemiecką CDU.
Kongres Liberalno-Demokratyczny, którego jednym z liderów na początku lat 90. był Donald Tusk, otrzymał od niemieckiej CDU pożyczkę w wysokości miliona marek – Potwierdził ten fakt Paweł Piskorski, który był jednym z założycieli. Kongres Liberalno-Demokratyczny, był partią założycielską dla Platformy Obywatelskiej.
Nie dziwią też tak ciepłe związki Donalda Tuska z kanclerz Angelą Merkel.

Niejasna jest również rola samego Donalda Tuska, który wymieniany jest często jako były agent Niemieckich służb soecjalnych.

Nazwisko jakie pada w sprawie wspólnego agenta NRD-owskiej STASI i PRL-owskiej SB, to nazwisko premiera Donalda Tuska. Choć nikt nie jest w stanie przedstawić dowodów na piśmie, to jednak informację tę potwierdza każdy były funkcjonariusz zarówno STASI jak i SB poproszony o komentarz.

Cała sprawa ma związek z ukazaniem się w Niemczech książki Ralfa Georga Reutha i Günthera Lachmanna „Pierwsze życie Angeli M.” poświęconej działalności w NRD obecnej kanclerz Angeli Merkel. Twierdzą w niej, że w 1981 była szefem wydziału agitacji i propagandy FDJ ( Wolna Młodzież Niemiecka – komunistyczna organizacja młodzieżowa Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec w NRD ) oraz członkiem władz komisji zakładowej Akademii Nauk w NRD.

Wolfgang Schnur oraz Lothar de Maizière – polityczni protektorzy młodej Angeli Merkel, pod których skrzydłami rozpoczynała polityczną karierę, okazali się agentami STASI. Obaj na terenie byłej NRD tworzyli oddziały zachodnioniemieckiej partii CDU, z której wywodzi się … Angela Merkel.

Jeżeli Donald Tusk był agentem STASI i SB o pseudonimie „Oscar”, który aktywnie działał w gdańskiej „Solidarności”, to ewentualne zamierzchłe powiązania ze STASI mogą rzucać zupełnie nowe światło na wzajemnie wsparcie i zażyłe stosunki w polityce międzynarodowej Donalda Tuska i Angeli Merkel.

„Donald Tusk oznajmia „Henrykowi”, że wspólnie z dawnymi kolegami z Niezależnego Zrzeszenia Studentów chce podjąć niebezpieczną, ale dobrze płatną pracę, taką jak np. malowanie kominów. Z kolei w maju Tusk planuje wraz z żoną pojechać do Paryża, by odwiedzić redakcję „Kultury” Jerzego Giedroycia. Jedne i drugie plany udaje się zrealizować.”Autorzy Ralf Georg Reuth i Günther Lachmann .” w swojej książce „Pierwsze życie Angeli M.” zadają wiele pytań , które wymagają zastanowienia się. Jakże zasadne w świetle książki „ Pierwsze życie Angeli M.” wydają się słowa Jarosława Kaczyńskiego, że Angela Merkel została kanclerzem nieprzypadkowo.

Agent STASI Oscar ciągle na posterunku

Nieobecność „króla Europy” Donalda Tuska w Warszawie 10 kwietnia 2015 roku była nie tylko faktem haniebnym, ale także bardzo znamiennym. I stanowi kolejny dowód obciążający w procesie, który wytoczyła, na razie tylko Historia, człowiekowi, który oddał śledztwo smoleńskie w ręce sowieckich oprawców. W powszechnym dyskursie społecznym utarło się mówić, że milczenie oznacza zgodę. W tym wypadku, wielkie milczenie Donalda Tuska, który w sprawie 5. rocznicy, największej po II wojnie światowej, tragedii, która dotknęła Polskę, nie wydał jednego słowa oświadczenia z „dalekiej” Brukseli, nie pozostawia wiele wątpliwości, co do stanu i zawartości zakamarków duszy byłego premiera rządu III RP. W życiorysie politycznym Donalda Tuska, trudno znaleźć choćby jeden element, który wprost negowałby liczne domysły, że przed laty został zwerbowany przez wschodnio-niemiecką STASI i działał nad Wisłą pod pseudonimem Oscar.

Tylko pobieżny rzut oka na karierę polityczną Donalda Tuska każe powątpiewać w jego czyste, zgodne z polską racją stanu, intencje. Przykłady, takiego stanu rzeczy, są znane wszem i wobec: „nocna zmiana” rządu Olszewskiego, powołanie do życia Platformy Obywatelskiej, która, co dzisiaj widać jak na dłoni, z zimną krwią dokonuje demontażu Państwa Polskiego, wasalne stosunki z Angelą M. – kuriozalne ordery i europejskie apanaże, stocznie, Nord Stream, Smoleńsk i cały kontekst związany z zamachem i strach, wielki strach przed pułkownikiem Putinem.Od tego czasu kilka spraw uległo zmianie. Przede wszystkim Donald Tusk został powołany „przez Angelę Merkel”, bo chyba nikt nie ma, co do tego żadnych wątpliwości, na przewodniczącego Rady Europejskiej i czmychnął na sowicie opłacaną synekurę do Brukseli. I smoleńskie demony zostawił w kraju. Tylko, że od tych upiorów nie da się uciec. Wystarczy przeczytać relację Małgorzaty Wassermann zapisaną w książce „Zamach na prawdę” na temat kilku spotkań i rozmów rodzin smoleńskich z Tuskiem po 10 kwietnia 2010 roku.

Przed naszymi oczami roztacza się obraz stronniczości, a właściwie służalczości, wobec Rosjan i himalaje kłamstwa suflowane cały czas Polakom pod cyniczna przykrywką zwykłej ludzkiej bezradności i zagubienia, która politykowi na tym stanowisku przecież nigdy nie przystoi. Dzisiaj natomiast widać, że już 10 kwietnia 2010 roku Donald Tusk prowadził rozgrywkę o przyszłe europejskie apanaże, żeby Putin i Merkel mogli powiedzieć: “Oto nasz człowiek w Brukseli”.Tajemnice STASI na temat Donalda Tuska muszą znać bezwzględnie dwie osoby: Angela Merkel i Władymir Putin. Oboje całkowicie przypadkowo. To oczywiście żart, bo wszyscy wiemy, nie tylko od Ralfa Georga Reutha i Günthera Lachmanna autorów książki pt. „Das erste leben der Angela M.” („Pierwsze życie Angeli M.”), że związki Angeli M. z FDJ, a więc i ze STASI nie były tylko incydentalne. O karierze kgb-owca Putina w NRD napisano, tu i ówdzie, też kilka słów.Donald Tusk, jak widać po latach, w tym niemiecko-rosyjskim tyglu czuł się właściwie jak ryba w wodzie. Angelę M. całował po rękach a z Władymirem Władymirowiczem wykonywał słynne żółwiki. W międzyczasie zaśmiewał się do rozpuku z kolegą Bronisławem K. czekając na smoleńskie trumny na lotnisku wojskowym w Warszawie.

Kim był agent Oscar 10 kwietnia 2010 roku

Jedni twierdzą, że zamachowcem (zob. celną analizę Łażącego Łazarza pt. „Gruppenfuhrer KAT”). Inni, że wystrychniętą na dudka żałosną kreaturą, która uwierzyła, że przestawia na tej szachownicy jakieś figury albo choćby piony. Patrząc z tego punktu widzenia do rangi symbolu może urastać słynna rozmowa w cztery oczy Putina z Tuskiem na sopockim molo w 2008 roku. Musiał wtedy żałosny Kaszub pękać z dumy, że przywódca takiego „mocarstwa” urządza sobie z nim przyjacielskie „tete-a-tete” i to nie w Moskwie na Patriarszych Prudach. Pożyteczny idiota? Niekoniecznie. A wspólnik? Może jedno i drugie!Trzecia możliwość, że Donalda T. Historia przerosła i był powodowany tylko paraliżującym strachem pozostaje najmniej prawdopodobna. Donald T. nie siedział samotnie w celi na Łubiance, tylko urzędował w stolicy blisko czterdziestomilionowego państwa, należącego do NATO, i na biurku miał „gorącą linię” do prezydenta Stanów Zjednoczonych.

W takiej sytuacji nie oddaje się śledztwa wrogiemu mocarstwu, a w każdym razie nie bez walki. Mówią, że tonący brzytwy się chwyta. I to jest stara prawda. Tylko, że agent Oscar nie topił się 10 kwietnia 2010 roku! W każdym razie nie w morzu należącym do kondominium niemiecko-rosyjskiego.Merkel i Putin na pogrzeb prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie dojechali. Barack Obama też. I to są równie wymowne polityczne „oświadczenia” woli jak milczenie Donalda Tuska 10 kwietnia 2015 roku. Historia powoli wydaje wyrok na “dziarskiego Donka” z Gdańska.

I kodeksowe prawo, że wszystko co powie oskarżony może być wykorzystane przeciwko niemu, nie ma w tej sytuacji pełnego zastosowania. Bo o wiele cięższym dowodem w tym procesie, przed “Trybunałem Historii”, będzie wszystko to, co Donald Tusk chce przemilczeć.Nie da się jednak ukryć, że agent STASI Oscar pozostaje ciągle w grze. A jak długo spadkobiercy STASI, FDJ i KGB będą go chronić i wykorzystywać, to już temat na inne opowiadanie!Dlaczego politycy Platformy są tak bardzo ulegli wobec Berlina?Decyzje o fundamentalnym dla Polski i Polaków znaczeniu w ostatnich latach bardzo często zapadały nie w Warszawie, lecz w Berlinie. To w stolicy Niemiec wytyczano kierunki polityki zagraniczną naszego kraju. To w Berlinie podejmowane były decyzje w sprawie baz NATO czy obozów dla islamskich imigrantów na terytorium Polski.

Dlaczego politycy Platformy zrezygnowali z prowadzenia suwerennej polityki? Czy zrobili to za obietnice otrzymania unijnych synekur?Przykro mi o tym pisać, ale odnoszę wrażenie, że politycy rządowi z Platformy Obywatelskiej postępują tak, jakby Polska nie była własnością Polaków, których (przynajmniej w teorii) mają na arenie międzynarodowej reprezentować. Ich zachowanie może sugerować, że reprezentują interesy kogoś zupełnie innego. Kogoś, kto traktuje Polskę w kategoriach gospodarczo-politycznej kolonii, kto czerpie z naszego kraju gigantyczne zyski, drenując bezpowrotnie kapitał i sporą część owoców wzrostu gospodarczego…

Niemiecka elita polityczna, w ramach dbania o interesy własnego kraju, wynajduje w krajach ościennych polityków słabszych, uległych i zakompleksionych, których może „urobić” według własnego wzorca. Tak było z Donaldem Tuskiem. Niemcy przez kilka lat hodowali go poprzez wręczane mu medale, honory, wyróżnienia i poklepywanie po plecach.

Kiedy już go odpowiednio urobili (uprzednio wykorzystawszy do działań na rzecz niemieckiej racji stanu na linii bilateralnej Polska – Niemcy), to wstawili na eksponowane europejskie stanowisko, mimo braku znajomości angielskiego czy francuskiego. Ważne jednak, że znał niemiecki, dzięki czemu mógł przyjmować bezpośrednie instrukcje płynące z Berlina. Cała akcja z „europejską prezydencją” Tuska polegała na spacyfikowaniu (przejęciu w kontrolę) przez Niemcy (za pośrednictwem polityka z kraju „nowej Unii”) europejskiego stanowiska, które mogłoby coś znaczyć, gdyby piastował je przebojowy polityk o wyraźnych poglądach.

W przypadku jednak obsadzenia go przez totalną miernotę, w dodatku całkowicie uległą i podporządkowaną płynącym instrukcjom, nie znaczy nic. W ten sposób Berlin kontroluje potencjalne narracje, jakie mógłby tworzyć szef Rady Europejskiej.Następczyni Tuska na stanowisku szefa rady ministrów w Warszawie ma niestety zbyt ograniczone możliwości osobowościowo-intelektualne, abyśmy mogli choćby przez chwile pomarzyć o próbie prowadzenia niezależnej od Niemiec polityki zagranicznej, która uwzględniałaby przede wszystkim interesy naszego państwa.

Słynne „setki” telewizyjne z wizyty Ewy Kopacz w Berlinie, kiedy zagubiona i nieogarnięta premier naszego państwa prowadzona była pod ramię przez Angelę Merkel, doskonale zobrazowały istotę obecnych stosunków Polsko – Niemieckich. Pod tym względem nadzieje na zmianę mogą nieść zbliżające się wybory parlamentarne. Póki jednak krajem rządzi ekipa Platformy (jeszcze miesiąc), póty rzeczywistym premierem Polski będzie Angela Merkel.

 

Podziel się komentarzem
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz