Trwa bezprawny atak na Polską suwerenność.

To już niechlubna tradycja, że totalna opozycja targowica i zdrajcy we współpracy z unijną lewacką oligarchią organizują regularne napastliwe debaty w PE przeciwko Polsce. Jest to element, który ma na celu szkalowanie Polski na arenie międzynarodowej.
Tu wszystkie chwyty są dozwolone, a każde kłamstwo odpowiednio sprzedane staje się prawdą objawioną lewackich elit w PE!
To wszystko zostaje umiejętnie sprzedane zarówno opinii publicznej w Polsce, jak i poza granicami Ojczyzny.
Polski rynek mediów opanowany jest przez dominujące medialne tuby i koncerny zagraniczne w tym w znakomitej większości Niemieckie. Propaganda i masowe mielenie mózgów stanowią doskonały oręż nowej lewicowo liberalnej rewolucji, jaka dokonuje się na naszych oczach.

Mordowanie nienarodzonych dzieci, to prawa kobiet, prawo do tworzenia reform państwa to łamanie unijnej praworządności.
Polska konstytucja, to książka bez znaczenia i papier toaletowy w obliczu wyższości dekretów unijnych oraz nieomylnych wyroków TSUE! Takie jest zdanie unijnego komisarza do spraw tak zwanej praworządności.

Polskość to nienormalność więc idąc za ciosem każda bzdura i każde kłamstwo nadaje się do niszczenia wizerunku Polski!

Brak wsparcia przez państwo i rząd lewackich doktryn – jedynie słusznego nowo proletariackiego oświecenia stanowi przejaw ksenofobii nazizmu Polaków i jest przestępstwem przeciwko Europie postępowej, a także Europejskości nowych obywateli zjednoczonego państwa Europejskiego, którzy już nie są obywatelami Polski.
Polacy mają wyzbyć się własnej tożsamości narodowej i zapomnieć o historii, która i tak stale jest zakłamywana głównie przez Niemców, ale również przez Izrael.
To dla tego tak bardzo kuje w oczy lewackie elity Polskie święto Niepodległości, a także wszystko co wiąże się z tożsamością narodową i pamięcią o bohaterstwie przeszłych pokoleń.

Wmawiana nam jest odpowiedzialność za dokonane Niemieckie zbrodnie ludobójstwa. Odbierane jest mienie i godność w imieniu potomków zbrodniarzy, którzy dokonali ludobójstwa na narodzie Polskim.
Wszystko w imię unijnej pierestrojki i tak zwanych praw mniejszości narodowych…

Walka z kościołem religią i zwalczanie katolickiej zacofanej Polski jest i stała się obowiązkiem Eurokratów oraz wszystkich postępowych sił i elit w Eurokołchozie.
Dziś jak za czasów okupacji Sowieckiej mordowani są księża i napadane kościoły w Polsce. W Europie świątynie chrześciańskie zostały już zamienione na muzea i świątynie lewicowych grup głoszących nową religię wartości Europejskich bez Boga.

Brak wspierania przez rząd Polski ideologii LGBT to zamach na prawa człowieka.
Nawet pomoc Państwa w ramach programów społecznych takich jak 500+ lub dodatkowe świadczenia emerytalne również są przedmiotem skarg zanoszonych przez zdrajców na forum PE jako przejaw rozdawnictwa socjalnego w Polsce, czemu zapewne po przejęciu władzy przez totalną opozycję TSUE położy kres jako niepraworządne rozdawnictwo populistów z PIS.

Wystarczyło posłuchać łgarstw europosła Lewandowskiego z KO, podczas najnowszej debaty przeciwko Polsce, aby usłyszeć nie tylko te kalumnie i kłamstwa.
Prym wiedzie Platforma obywatelska i postkomuniści rodem z dawnego PZPR, a dziś SLD, czy PSL.
Ci zdrajcy nie mają honoru ani przyzwoitości. Granice tego co robią już dawno wyczerpały znamiona zdrady.
Gdyby państwo Polskie było silnym krajem ci ludzie stanęliby przed trybunałem stanu.
Niestety brak dekomunizacji wymiaru sprawiedliwości powoduje, iż wszelkiej maści zdrajcy i komunistyczni zbrodniarze chodzą nadal po wolności, a represje dotykają zwykłych ludzi.

Pokazywanie Polaków jako narodu głupców i żebraków, którzy nie są świadomi czym jest demokracja praworządność, a także przestrzeganie prawa to cel totalnej opozycji. W unii Europejskiej są przecież narody światłe takie jak Niemcy czy Francja i tak zwany ciemnogród z Europy środkowej, który ma siedzieć cicho bez szemrania na narzucane ideologie oraz unijne dyrektywy w zamian za jałmużnę i pożyczki nazywane planem odbudowy, które będą spłacane przez całe pokolenia.
PRL-owski dług towarzysza Gierka był niczym w porównaniu do tego co i przez ile przyszłych pokoleń Polaków trzeba będzie spłacić!
Każdy światły człowiek po przeczytaniu tak zwanego planu odbudowy zaczyna zdawać sobie sprawę czym jest w istocie ten pięknie brzmiący, ale jakże perfidny plan zniewolenia narodów Europy.

Pod pozorem pomocy i odbudowy gospodarek państw unii po pandemii i zadeklarowaniu wypłat środków jakie teoretycznie mają być przekazywane poszczególnym państwom, bez trudu orientujemy się, że tak naprawdę są to Judaszowe srebrniki za oddanie suwerennych prerogatyw należących do tej pory do państw Europy.
Pożyczki z funduszu odbudowy mają być obwarowane sterowalnym przez unijny rząd KE swoistym politycznym widzimisię pod hasłem pieniądze za praworządność. A może raczej pieniądze za waszą wolność i powróz na szyi!
Pod te hasło można przecież podłączyć dosłownie każde ideologie i każdy nawet kuriozalnie brzmiący polityczny dyktat. Medialne szczekaczki wmówią opinii publicznej tak zwany szczytny cel żądań i kolejnych szantaży!

Plan odbudowy? Czy raczej Plan zniewolenia i utraty niepodległości?
Nadchodzi nowy porządek świata i Europy. Nowe proletariackie oświecenie i pakiet przymusowych unijnych praw i obowiązków przyjmowanych poza literą prawa na zasadzie faktów dokonanych.

W skład tego pakietu dobroci powszechnej wchodzą unijne daniny i podatki, z których przeciętny Polak nie zdaje sobie jeszcze sprawy.
Odczuliśmy w naszej kieszeni już pierwsze skutki nakładania podatków na emisję CO2.
Odczuwamy wyższe ceny z powodu odgórnej regulacji cen energii w Europie przez Brukselę.
Płacimy większe ceny za Polski cukier w wyniku podatku cukrowego. Płacimy horrendalne ceny za mięso, wyroby mięsne i przetwory.
Istnieją plany, aby nałożyć na produkty pochodzenia zwierzęcego ogromne daniny i podatki, które mają doprowadzić do drastycznego zmniejszenia spożycia produktów żywnościowych. To pociągnie za sobą upadek Polskiego rolnictwa. Ludzi nie będzie stać na produkty lepszej jakości.

Już dziś masowa produkcja śmieciowej żywności skutecznie wypiera zdrową Polską żywność.
Unijne koncerny tworzą zmowy cenowe na Polskim rynku żywności powodując nieopłacalność produkcji w kraju.
Myślicie Państwo, że to koniec? Nie to jest dopiero początek i sam wierzchołek tego co będzie się działo do roku 2025.
Dalsze trwanie w Eurokołchozie doprowadzi nie tylko do zubożenia i rozwarstwienia społeczeństw na tych co mają i większość żyjących na granicy ubóstwa. Kroczenie tą drogą doprowadzi do ogromnego bezrobocia i stref bez perspektyw do życia dla przyszłych pokoleń.

Likwidowany jest Polski przemysł, likwidowane są Polskie kopalnie i górnictwo.
Po to właśnie został zbudowany Nordstreem przez Niemcy i Rosję, aby uzależnić państwa Europy od dostaw energii co spowoduje całkowite podporządkowanie i zniewolenie energetyczne, ekonomiczne i polityczne Europy.

Aby zalegalizować ten perfidny plan potrzebny jest zasadniczy element. Elementem tym jest narzucenie zasady, iż prawo unijne stanowione jest ponad prawem uchwalanym przez parlamenty i rządy poszczególnych państw Europy.
Polska stanowi tu swoisty poligon na ile można sobie pozwolić w swej bezczelności używając unijnych straszaków takich jak TSUE i KE.
Czym jest państwo, którego prawodawstwo jest całkowicie zależne od woli innego superpaństwa, lub oligarchicznej organizacji?
Czy trzeba to tłumaczyć? Tu chodzi o formalny upadek Polskiej państwowości, ale i państwowości innych krajów Europy środkowej, bo z całą pewnością na naszej Ojczyźnie proceder się nie skończy. Unijny komisarz, który niedawno przyjechał rzekomo negocjować z Polskim rządem mówi o tym wprost.

„Zasada wyższości prawa unijnego nad Polską konstytucją i wyrokami Polskiego TK nie podlega dyskusji, ani negocjacjom”
„Macie się podporządkować wyrokom TSUE i dyrektywom stanowionym przez unijny rząd KE”
A co te wyroki i dyrektywy KE oznaczają dla Polski chyba już wszyscy doskonale rozumieją.
Należy w tym kontekście zadać sobie podstawowe pytanie czy Polska jeszcze istnieje jako państwo?
Niewątpliwie przyjęcie przez Polskie władze i rząd unijnego szantażu za prawo stanie się aktem upadku Rzeczpospolitej, jako państwa.
Dobrze by każdy Polak zdał sobie z tych faktów sprawę.

Należy również wspomnieć o projekcie budowy tak zwanych Europejskich sił szybkiego reagowania.
Dla mnie nie ulega wątpliwości do jakich celów ma służyć powołanie sił w liczbie 5000 funkcjonariuszy, bo przecież nie do ochrony granic, ale raczej do pacyfikowania ewentualnych buntów społecznych, które już dziś mają miejsce w wielu państwach zachodniej Europy.
Projekt powołania elitarnych sił szybkiego reagowania w liczbie 5000 nie ma i nie może mieć żadnego znaczenia militarnego w obronie poszczególnych państw Europy. Jest jednak świetnym posunięciem, jeśli chodzi o budowę sił Europejskiej milicji i straszaka wobec ewentualnych powstań narodowych, gdzie należy szybko i skutecznie dokonać pacyfikacji tak zwanych elementów wywrotowych.

Atak na zasadę podległości praw poszczególnych państw wobec unijnego dyktatu, to kolejny etap budowy w Europie superpaństwa lub jak kto woli IV rzeszy Niemieckiej. Nie ulega bowiem wątpliwości z jakiej stolicy w Europie forsowany jest ten cyniczny pomysł podporządkowania sobie innych narodów i państw. Ten plan nie powiódłby się bez aktywnego udziału Putinowskiej Rosji. Częścią tego haniebnego planu jest atak na Polską granicę.
Mimo deklaracji i poklepywania po plecach polskich władz, Polska została absolutnie sama z problemem wojny hybrydowej, którą rozpętał buldog Putina Aleksander Łukaszenko.
W jaki sposób traktowana jest polska niech świadczą rozmowy bezpośrednie Merkel i prezydenta Macrona ponad głowami Polaków bezpośrednio z Putinem i dyktatorem Łukaszenką, którego podobno nie uznają państwa Europy.
Polska nie zna treści rozmów, ani zawieranych ustaleń.

Ten sam naród Niemiecki i ten sam kraj, który jest odpowiedzialny za wywołanie i rozpętanie dwóch wojen światowych nigdy nie wyzbył się neokolonialnych marzeń o nordyckim prawie panowania nad innymi nacjami w Europie. Neokolonializm Niemiec i Putinowskie dążenie do odtworzenia imperium ZSRR jest faktem w Europie.
Litera traktatu i warunki na jakich Polska oraz inne kraje Europy środkowej wstępowały do unii Europejskiej już dawno przestały obowiązywać. Dziś liczy się metoda faktów dokonanych, które stają się rzekomo unijnym prawem. Jednym z takich narzuconych Polsce oraz innym państwom dogmatów lansowanych przez elity Eurokołchozu, a także Polską wewnętrzną targowicę, jest tak zwana zasada nadrzędności dekretów unijnych nad konstytucją i prawem stanowionym w poszczególnych państwach.

Jeśli my sami nie powstaniemy do walki o niepodległość, państwo Polskie czeka nowy rozbiór i nowy upadek, a kolejne miliony tułaczka po świecie za chlebem bez domu i ojczyzny, do której można powrócić, bo zostaniemy z niej wynarodowieni.
Najgorsze co możemy zrobić to być obojętnym wobec wydarzeń, które dzieją się bez naszej zgody i woli.
Dziś jak nigdy dotąd trzeba jedności i siły narodu, ale także stanowczego głosu Polaków w obronie własnej tożsamości i prawa do samostanowienia.



Jak wskazał unijny komisarz, po konsultacjach z polskim władzami zapadła decyzja o kontynuowaniu postepowania przed TSUE.

– To jest logiczne, że państwo członkowskie i rząd nie zgadza się z Komisją, ale jeżeli mamy prawomocną decyzję, orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej to jest wiążące dla wszystkich stron zainteresowanych, również dla organów władzy i państwa – powiedział.

Reynders jednoznacznie wskazał także na pierwszeństwo prawa unijnego nad krajowym.

– W traktacie mowa jest o pierwszeństwie i wyższości prawa unijnego i wiążącym charakterze wszystkich orzeczeń TSUE. Trybunał Sprawiedliwości ma wyłączną właściwość interpretowania i wykładni prawa unijnego i my prosimy wszystkie państwa członkowskie, żeby stosowały się do decyzji Trybunału – stwierdził.


Źródło Niezależna.pl

Eurokraci próbują grillować Polskę, kiedy ta broni granic UE. Mocna reakcja Fideszu

Sytuacja na polsko-białoruskiej granicy jest problemem całej UE, a tymczasem grupa frakcji w Parlamencie Europejskim atakuje Polskę – oceniła wiceszefowa rządzącego na Węgrzech Fideszu Kinga Gal w sobotnim wywiadzie dla dziennika „Magyar Nemzet”.

Pytana o list pięciu frakcji w PE, które domagają się od Komisji Europejskiej, by powstrzymała się od zatwierdzenia polskiego Krajowego Planu Odbudowy (KPO), dopóki nie zostaną spełnione wszystkie warunki rozporządzenia w sprawie Funduszu Odbudowy, Gal, która przewodzi także delegacji Fideszu w Parlamencie Europejskim, odparła: „Nasza delegacja uznała ten list za oburzający. Patia Ludowa znów dowiodła, że należy do lewicowego chóru w Parlamencie Europejskim. Polska jest w sytuacji zagrożenia, a tymczasem te partie po prostu atakują ją (…). W dodatku sytuacja na granicy polsko-białoruskiej jest problemem nie tylko Warszawy, ale całej UE, bo mowa o jej granicach zewnętrznych”.

W liście – sygnowanym przez liderów grup Europejskiej Partii Ludowej (EPL), Socjalistów i Demokratów, Odnowić Europę, Zielonych i Lewicy – napisano m.in., że „rząd, który neguje pierwszeństwo prawa UE i narusza zasady praworządności, nie może być uznany za godnego zaufania w sprawie wypełniania zobowiązań”.

– Tu nie chodzi o to, co PE myśli o danym państwie członkowskim ani czy KE jest akurat w nastroju dobroczynnym. Te pieniądze mają wspomóc odbudowę państw po pandemii, oczywiście również w przypadku Polski i Węgier

– oznajmiła.

Przypomniała, że Węgry od 2015 r. mówią, że Komisja Europejska powinna wesprzeć fizyczne przeszkody na granicy, w formie ogrodzenia lub innej.

– Moim zdaniem jesteśmy obecnie świadkami odwracania uwagi. Wspomniany list służy przede wszystkim temu, żeby nie rozmawiać o istocie

– powiedziała.

Oświadczyła, że o ile niej w 2015 r. w korytarzach PE rozbrzmiewało hasło solidarności w odniesieniu do uchodźców, to „teraz, gdy rzeczywiście trzeba by się wykazać solidarnością wobec państwa członkowskiego, słowo to słychać rzadko”, a niektóre frakcje inaczej je interpretują w odniesieniu do państw o nielubianym przez nich kierownictwie.

Pytana o wypowiedź szefa Rady Europejskiej Charles’a Michela, który wspomniał o debacie na temat unijnego finansowania fizycznej infrastruktury granicznej, odparła, że był to „realistyczny głos”. Tymczasem według niej PE „często traci kontakt z rzeczywistością”.

– Niemal nie sposób wytłumaczyć w PE”, że dopóki Europa nie ogłosi „poważniej ochrony granic”, dopóty zawsze będą tłumy chętnych do wkroczenia na jej terytorium

–  oceniła. I dodała: „Dlatego uważam stanowisko lewicy w sprawie migracji za wyjątkowo obłudne. Gdybyśmy w porę ogłosili, że nie można (do UE) dostać się nielegalnie, teraz nie byłoby u wrót Europy tłumów ryzykujących własnym życiem”.

Podziel się komentarzem
Udostępnij

Dodaj komentarz