Testujmy się, bo to dobry sposób na business! Państwo Polskie gorzej traktuje Polskich obywateli, niż cudzoziemców!

Jak to jest, że Szwecja uznaje szczepienia wykonane w Polsce, a Polska nie uznaje szczepień wykonanych w Szwecji? Zaszczepiłem się I dawką szczepionki Pfizer, jako Polski obywatel chcąc uniknąć uciążliwych restrykcji przy przyjeździe do Polski. Mogę otrzymać II dawkę szczepienia w Szwecji, ponieważ system zdrowia Szwecji uznał za ważne szczepienie I dawki w Polsce.
Jednakże gdybym to zrobił w Polsce takie zaszczepienie nie będzie uznane, a w systemie w Polsce nadal będzie informacja, że zostałem zaszczepiony jedynie pojedynczą dawką szczepionki pomimo faktycznego przyjęcia 2 dawek tego samego preparatu!

Ten problem dotyczy już bardzo dużej grupy ludzi, którzy pracują za granicą, a zostali zaszczepieni poza Polską, która nie uznaje tego faktu wobec własnych obywateli.
To kolejny dowód na to, że tu wcale nie chodzi o zdrowie ludzi, ale o kasę!

Fakt zaszczepienia się II dawkami szczepionki nie jest również kryterium do zdjęcia obowiązku wykonania testu, za który również trzeba zabulić! Teoretycznie tak powinno być, ale w praktyce służby graniczne i tak żądają aktualnego testu na Covid tłumacząc ten fakt brakiem rozporządzeń.

Aby było jeszcze zabawniej nie wymaga się testów od osób, które przeszły teoretycznie Covid! Takie osoby są zwolnione z wykonywania przymusowych testów i kwarantanny. Wystarczy tu świstek od lekarza, że przechodziło się Covit i już można bez przeszkód wjechać do Polski…
Takie zaświadczenie w większości przedstawiają właśnie obcokrajowcy, a nie obywatele Polski pracujący za granicą, którzy w większosci są zmuszeni do wiekszej dbałosci o zachowanie dobrego stanu zdrowia ze względu na wykonywaną pracę i wymogi pracodawcy.

Wiadomo, iż osoba, która bez szczepienia przeszła Covid posiada przeciwciała jedynie w małym %, i krótki czas w swoim organizmie, co wiec znaczy ten idiotyczny podział? Po cholerę więc są te szczepienia, skoro wystarczy świstek od lekarza?

Pod lotniskami utworzyły się przedsiębiorstwa nastawione na robienie kasy. W kontenerach wykonuje się pożal się Panie Boże testy marnej jakości, których wyniki absolutnie nie powinny być wiarygodne i brane pod uwagę jako kryterium nakładania kwarantanny i ograniczenia wolności z tym związane. Dzieje się jednak inaczej. Totalny bajzel w w systemie sprawia, iż każdy przypadkowo może zostać wpisany na kwarantannę przymusowo.

W takim przypadku nawet wykonanie w ciągu 48 godzin testu z wynikiem negatywnym nie zwolni delikwenta z kwarantanny, dopóki nie uda mu się zmusić systemu licznymi telefonami i skanowaniem kopi testu aby tę nałożoną kwarantannę zdjęto, a policja nie przychodziła do domu.

Testy wykonywane na lotniskach są robiony bez żadnego zachowania warunków sanitarnych.
Ludzie stoją w jednej długiej kolejce z możliwością wzajemnego zarażania się!
Jakość wykonywanych testów jest co najmniej podejrzana. Odczynniki i same testy niewiadomego pochodzenia, bo producentów testów na Covid zrobiło się raptem tysiące nikt tego nie sprawdza. Skuteczność testów każdy producent określa na wysoki, ale czy ktoś to weryfikuje? Oczywiście, że nie jednak na tej podstawie ludzie pozbawiani są wolności!
Tu liczy się kasa, a nie jakiś rzeczywisty wynik.
Jeśli chcesz wyjechać z Polski czeka cię na lotnisku również ten sam horror!
Ludzie zmuszani są do stania w długich kolejkach do odprawy jak za komuny. Możliwość zakażenia się w tłumie pasażerów wzrasta wielokrotnie, ale czy kogoś to wzrusza?
W Szwecji fakt przyjęcia w Polsce szczepionki uznawany jest i mile widziany. Nikt też nie żąda od obywatela szwedzkiego testu, jest to jedynie zalecenie tak samo jak zaleceniem jest noszenie maseczek, które więcej przynoszą szkód pacjentom niż chronią przed zakażeniem się.

98% ludzi zdejmuje i zakłada maseczkę ponownie dotykając ją dłońmi bezwiednie.
Poprawiamy maseczkę na twarzy, drapiemy się  wycieramy spoconą twarz pod maseczką.
Pijemy i spożywamy posiłki wytwarzając ogromną florę bakteryjną pod maseczką jako inkubatorem infekcji.

85% nosi maseczkę bez zmiany na nową, dłużej niż zaleca producent wytwarzając w ten sposób potężną florę bakteryjną, która staje się częstą przyczyną zakażeń górnych dróg oddechowych.

Mnóstwo ludzi w Polsce, ale i nie tylko nosi maseczki materiałowe, których noszenie nic nie daje poza wytwarzaniem wokół jamy ustnej i nosa potężnego inkubatora bakterii i wirusów, które w ciepłym i wilgotnym środowisku mają idealne warunki rozwoju!
O co więc chodzi? Skoro Polski obywatel traktowany jest gorzej przez własne państwo niż traktują go obce państwa!
Jak już wspomniałem tu nie chodzi o zdrowie pacjenta czy też zapobieganie rozprzestrzenianiu się wirusa. Państwo w państwie i chęć robienia mamony na wszystkim góruje tu nad zdrowym rozsądkiem, którego trudno się tu doszukiwać.

Ludzie pracujący w systemie służby zdrowia przyznają podczas rozmowy, iż większego bajzlu i bezhołowia w życiu nie widzieli – nikomu to jednak nie wadzi…
Pan minister zdrowia będzie miał swoje Excel-owskie tabelki wypełnione po brzegi bzdurami!
Po rozmowie z centrum koordynacji szczepień, gdzie dowiedziałem się, że moje wysiłki i tak nie mają sensu, bo nikt w Polsce nie uzna faktu zaszczepienia 2 dawką poza krajem. Przestałem zabiegać o możliwość szybszego zaszczepienia się, bo i po co skoro nikt w Polsce tego nie uzna!
Dowiedziałem się również o ludziach już zaszczepionych 2 dawkami w Niemczech z uwagi na ich pracę, że i im odmówiono uznania faktu zaszczepienia się.
Pomimo przyjęcia przez nich 2 dawek nadal muszą wykonywać testy, jeśli nie chcą zostać skierowani na przymusową kwarantannę w Polsce!
O tym fakcie dowiedziałem się z ust koordynatora szczepień w Polsce.

Tak oto działa ten business!

Ministerstwo Zdrowia kupiło testy firmy Abbott – Panbio™ COVID-19 Antigen (Ag) Rapid Test Device
Kosztowały 21 zł netto za sztukę, czyli łącznie 42 mln zł
Testy antygenowe wykrywają nie materiał genetyczny (jak testy RT-PCR), a białka wirusa, które stymulują organizm do wytwarzania przeciwciał.
Przeciętny test antygenowy dla chcącego go wykonać obywatela stanowi koszt ok 160 zł. Już tylko na tym przykładzie widać kto za ten cały cyrk ma płacić.

Testy stosowane przez prywatne firmy nie są tak dobrej jakości, wiec ich cena detaliczna również jest mniejsza.
Ile i jakich testów kupuje się w Polsce dane nie są dostępne publicznie, jednak kasa płynie szerokim strumieniem, a właściwie potężną rzeką!
Nie dziwi więc fakt lobbingu na rzecz ciągłego zastraszania społeczeństwa i utrzymywania sztucznie nadmuchanych statystykach, a co za tym idzie obostrzeń.

Jakie testy i za ile stosują prywatne firmy wykonujące testy genetyczne i PCR w Polsce? Danych brak skuteczność również danych brak.

Interes się kręci!

 

Podziel się komentarzem
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz