Służba zdrowia Czas rządów PO/PSL

Służba zdrowia

W 2009 roku NIK skontrolowała wykonanie budżetu państwa za rok 2008. Jak podał dziennik Rzeczpospolita kontrolerzy sprawdzili 397 jednostek finansowanych z budżetu, m.in. wszystkie ministerstwa. Tylko w resorcie kierowanym przez Ewę Kopacz dopatrzyli się poważnych nieprawidłowości. NIK zarzucało Ministerstwu Zdrowia, że w 2008 roku wydało bez podstawy prawnej 300 mln złotych na dofinansowanie szpitali poprzez program „Wzmocnienie bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli”, którego celem było dofinansowanie zadłużonych szpitali. Według NIK nie było przepisów, które upoważniałyby ministra zdrowia do wydawania tych pieniędzy. Środki finansowe przyznano szpitalom bez realnego planu naprawczego i kontroli nad ich wykorzystaniem.

NIK zarzucała też resortowi, że bez potrzeby przekazał 10 milionów złotych klinice Centrum Onkologii w Bydgoszczy, kierowanej przez senatora PO Zbigniewa Pawłowicza. Pieniądze z ministerstwa zdrowia poszły na zakup urządzenia PET, czyli nowoczesnej odmiany tomografu komputerowego, jednak klinika taki sprzęt już posiadała i był on wykorzystywany tylko w 50%. 10-milionową dotację na tomograf zapisano w tak zwanym wykazie wydatków niewygasających w 2008 roku. To znaczy, że centrum mogło wydać je, kiedy tylko chciało. Przedstawiamy więcej grzechów Platformy Obywatelskiej dotyczących służby zdrowia:

 

 

– Jakub Gołąb, jeden z najbliższych doradców Ewy Kopacz, był właścicielem firmy Med PR, do której trafiają pieniądze z koncernów farmaceutycznych, organizującej szkolenia, debaty i konferencje. Poprzednik Jana Gołębia, Lech Barycki, szef gabinetu politycznego Ewy Kopacz świadczył usługi dla firmy Falck Medycyna. Firma ta zajmuje się transportem sanitarnym na terenie całego kraju. Kupuje też udziały w państwowych przychodniach. Po ujawnieniu tej informacji Lech Barycki został zdymisjonowany.

– W czasach rządów Platformy Obywatelskiej służba zdrowia była w fatalnej kondycji. W 2009 roku lekarze wystosowali list do NFZ, w którym informowali, że jeżeli sytuacja się nie poprawi będą zmuszeni odwoływać zabiegi pacjentów, którzy bez operacji zagrożeni są śmiercią. Szpitale masowo odwoływały operacje. Przykładowo w listopadzie 2009 roku w Szpitalu im. Kopernika w Łodzi kontrakt na 2009 rok przekroczony został o 3 mln złotych, w Świdnicy o 10 mln złotych. Przyczyną takiego stanu było wzrastające bezrobocie i emigracja, a w związku z tym mniejsze wpływy ze składek do NFZ.

– Prywatyzacja służby zdrowia po aferze Beaty Sawickiej była dla Platformy Obywatelskiej tematem drażliwym. Udało się jednak sprywatyzować chociażby uzdrowiska. Zobacz więcej: Prywatyzacja służby zdrowia.

– Liberalna z założenia Platforma Obywatelska dyskryminowała prywatną służbę zdrowia i w 2010 roku NFZ zaproponował prywatnym placówkom dużo gorsze warunki umów niż publicznym. Cięcia objęły głównie zabiegi, w których wyspecjalizowały się placówki prywatne, czyli takie, jakie można wykonać w ciągu jednego dnia: operacje okulistyczne czy ortopedyczne.

– Janusz Kołakowski, szef Szpitala Psychiatrycznego w Żurawicy pozwał Ministerstwo Zdrowia do sądu, który zobowiązał je do zwrotu szpitalowi kosztów leczenia nieubezpieczonych pacjentów. Wygrał też kolejne procesy w tej sprawie. Przed każdym pozwem wysyłał pismo o zwrot kosztów leczenia nieubezpieczonych, ale Ministerstwo wolało wydawać pieniądze podatnika na procesy sądowe. Za dyrektorem szpitala w Żurawicy swoich praw zaczęli domagać się inni dyrektorzy szpitali psychiatrycznych.

Janusz Kołakowski, z wykształcenia historyk, okazał się dobrym dyrektorem szpitala, który jako jeden z niewielu nie ma długów. Za procesy z Ministerstwem Zdrowia został w niewybredny sposób zrugany przez minister zdrowia Ewę Kopacz, od której na spotkaniu z dyrektorami podkarpackich szpitali usłyszał żeby „poszedł do szkoły uczyć historii, bo to skandal, żeby dyrektorem był ktoś z politycznego nadania”.

– W czasie rządów Platformy Obywatelskiej ze szkół zniknęli dentyści. NFZ nie podpisywał z nimi kontraktów, z powodu nowych procedur konkursowych. Dotychczas szkolni stomatolodzy przystępowali do konkursu jako oddzielna grupa stomatologów. Mieli określoną kwotę na kontrakty i były one dzielone proporcjonalnie do liczby uczniów, jakimi się opiekowali. Od 2011 roku szkolni stomatolodzy zostali włączeni do jednej, wspólnej grupy także z prywatnymi gabinetami.

Kryteria przyjęte przez NFZ uniemożliwiły sprawiedliwą konkurencję z gabinetami ogólnodostępnymi m.in. ze względu kwestię harmonogramów, które dentyści szkolni dostosowali do potrzeb uczniów, a co za tym idzie nie były one punktowane w konkursie oraz wymóg posiadania aparatów rentgenowskich, których celowość umieszczania w szkolnym gabinecie jest bardzo wątpliwa. W efekcie większość szkolnych gabinetów nie otrzymała kontraktów.

– Posłanka Platformy Obywatelskiej Joanna Mucha stwierdziła natomiast, że starsi ludzie to kłopot, bo „chodzą do lekarza co dwa tygodnie dla rozrywki”. Odpowiadając na pytanie o limity na zabiegi, stwierdziła, że są dyrektorzy szpitali, którzy załatwiają sobie w NFZ wysokie kontrakty np. na operacje biodra. A potem nie mogą wyrobić tego limitu. „W związku z tym taki dyrektor zamierza zwozić ludzi z domu spokojnej starości, bo tam właściwie każdy kwalifikuje się na operacje biodra. Tylko jaki jest sens wykonywania takiej operacji u 85-latka, który nie chodzi i nie będzie chodzić, bo się nie zrehabilituje?”

– Gamma Knife, jedno z najnowocześniejszych i najdroższych urządzeń medycznych w Polsce stało ponad siedem miesięcy nieużywane, ponieważ NFZ nie opracował i nie przyznał kontraktu na wykonywanie nim zabiegów. Podobnie było z najnowocześniejszym robotem chirurgicznym Da Vinci, którym lekarze ze Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu cieli kartonowe pudła aby nie wyjść z wprawy. Powodem był brak kontaktu z NFZ na leczenie robotem, jedyną szansą na operację było znalezienie sponsora dla leczenia prywatnego.

– Opracowanie Health Barometer, przygotowane w 2011 roku przez Europe Assistance oraz francuski instytut Cercle Sante Societe wskazywało, że ponad jedna trzecia Polaków odkładała lub odwoływała wizytę u lekarza z powodów finansowych. Dla porównania: z lekarza z powodu braku pieniędzy musiało zrezygnować tylko 6% Czechów i Brytyjczyków oraz 5% Szwedów i Hiszpanów. Jeszcze w 2009 roku liczba Polaków, którzy odwołali wizytę z powodów finansowych wynosiła 13%. W 2011 roku było to aż 36%.

 

– Od 1 stycznia 2011 roku szpitale oprócz polis OC musiały posiadać nowe polisy od błędów medycznych. Miało to umożliwiać szybką wypłatę odszkodowań pokrzywdzonym pacjentom. Tylko PZU oferowało taki produkt, w dodatku bardzo drogi, bo stawki dochodziły do 800 tys. zł. Dyrektorzy szpitali odmawiali więc wykupu polis. Zgodnie z ustawą placówka, która nie miała takiej polisy z własnego budżetu musiała pokryć wysokość odszkodowania, które pacjentowi przyznawała wojewódzka komisja ds. orzekania o zdarzeniach medycznych. Brak polisy mógł też spowodować zerwanie kontraktu przez NFZ.

– Kierowcy karetek z krakowskiego pogotowia zostali ukarani pieniężnie za przekroczenie limitów zużycia paliwa w karetkach, ponieważ jeździli „nieekonomicznie”. Jednocześnie limity zużycia paliwa nie dotyczyły urzędników. Krakowski NFZ rozpisał wtedy przetarg na 70 tys. litrów paliwa do służbowych limuzyn.

– W Polsce brakowało lekarzy, a Ministerstwo Zdrowia aby rozwiązać ten problem zaproponowało likwidację staży i skrócenie edukacji lekarzy. Rozwiązanie takie mogło spowodować braki w wykształceniu i pogorszenie jakości leczenia.

– WOŚP w jednej z licytacji zbierała pieniądze na pompy insulinowe dla kobiet w ciąży. Jednak z powodu wadliwej ustawy refundacyjnej szpitale mogły nie otrzymać tego sprzętu. Art. 49 ust. 3 ustawy refundacyjnej zabraniał przekazywania jakichkolwiek zachęt, w tym darowizn i użyczeń, które odnoszą się do leków refundowanych. Pompy insulinowe podawały leki podlegające refundacji.

– Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia od 2007 roku pracowało nad budowanym za unijne pieniądze systemem platforma P1 o wartości 712 mln zł. Miał on gromadzić wszystkie dane o wizytach lekarskich, chorobach i zrealizowanych receptach. Jednak kolejne kontrole resortów zdrowia, rozwoju regionalnego, spraw wewnętrznych i administracji oraz NIK wykazały przy jego realizacji wiele nieprawidłowości, jak np. uchybienia przy przetargach, opóźnienia, marnotrawienie pieniędzy, brak merytorycznych pracowników. Do Centrum wkroczyła policja, finansowanie zostało wstrzymane, a Komisja Europejska groziła, że nie da obiecanych pieniędzy.

– Zdaniem służb celnych karetki pogotowia nie są samochodami specjalnymi, wyłączonymi z opodatkowania, ale zwykłymi autami osobowymi, służącymi do przewozu osób. Dlatego zaczęli doliczać do ich ceny także akcyzę. Cena jednej karetki, w zależności od wyposażenia, wahała się między 120 a 300 tys. zł. Stawka akcyzy wynosiła 18,6%. W praktyce więc od pojazdu wartego 150 tys. zł trzeba zapłacić dodatkowo prawie 28 tys. zł (plus VAT). Pieniądze te muszą wyłożyć szpitale i stacje ratownictwa, co sprawiło, że były zmuszone zakupić mniej sprzętu.

– Mazowiecki NFZ przeniósł się do nowej siedziby, którą wynajmował od firmy SGI Baltis. Nowa siedziba przy ul. Czerniakowskiej miała 8,7 tys. m² biur.  NFZ nie chciał podać kwoty za jaką wynajmuje biura, ponieważ obawiano się, że zrobi się z tego afera.

– Ordynator chirurgi w szpitalu w Goleniowie stracił pracę tuż po podpisaniu nowego kontraktu. Powodem było nieuprzejme potraktowanie męża posłanki PO Magdaleny Kochan, wiceprzewodniczącej zachodniopomorskiej PO. Magdalena Kochan zadzwoniła po tym incydencie do partyjnego kolegi starosty goleniowskiego Tomasza Stanisławskiego. Później tłumaczyła, że chciała tylko dowiedzieć się kto miał dyżur, kiedy jej mąż zjawił się na zmianę opatrunku. Następnego dnia dr Andrzej Miczko został zwolniony.

– Zgodnie z ustawą, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych górskie ratownictwo ma finansować w całości. Nie wypłacano jednak GOPR i TOPR pieniędzy, nie zostały nawet podpisane umowy. Od początku 2012 roku akcje ratunkowe były finansowane ze środków, które udało się zgromadzić w 2011 roku. Nie było pieniędzy na wypłaty, ZUS i paliwo, a MSW nie potrafiło powiedzieć, kiedy przekaże ratownikom środki finansowe na działalność. TOPR, by móc funkcjonować, musiał w styczniu 2012 roku zaciągnąć 300 tys. zł kredytu, z którego m.in. wypłacił ratownikom pensje.

– Kierowane przez Ewę Kopacz Ministerstwo Zdrowia z obowiązujących przepisów dotyczących badań lekarskich kierowców i osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami wykreśliło zdanie, że „osoby poważnie niedosłyszące, głuche (…) lub głuchonieme mogą kierować pojazdem”. Tym samym Polska stała się jedynym krajem w Europie, gdzie głusi nie mogą zdobyć prawa jazdy. Przykładowo w Szwecji głusi mogą być nawet zawodowymi kierowcami, ponieważ nie ma żadnych badań ani statystyk, które mówiłby o tym, że niesłyszący są gorszymi kierowcami.

– Według nowych przepisów, które weszły w życie w połowie 2012 roku, działalność lecznicza jest działalnością gospodarczą, czyli szpitale, hospicja i domy pomocy powinny na siebie zarabiać. Tuż przed wejściem przepisów dyrektorzy placówek leczniczych nie byli poinformowani jak będą traktować ich organy kontrolne. Czy będą zwolnieni od podatku i czy obywatele nadal będą mogli przekazywać 1% podatku.

– Po katastrofie kolejowej pod Szczekocinami na miejscu tragedii pojawiły się tylko dwa Eurocoptery – z Warszawy i Wrocławia. Nie wyleciały śmigłowce ze znajdujących się znacznie bliżej baz w Łodzi, Kielcach i Krakowie, ponieważ tylko trzy bazy na terenie kraju dyżurowały po zmroku – Warszawa całą dobę, Wrocław i Gdańsk do dwudziestej trzeciej. Pozostałe bazy dyżurowały do zachodu słońca.

– Rada Przejrzystości opiniuje leki na listy refundacyjne. Bez jej opinii ministrowi zdrowia nie wolno wpisywać na listę refundacyjną nowych leków. Nie może też zdecydować, by jakiś lek już na nią wpisany dostawała ze zniżką większa niż dotąd grupa chorych. Jednak Rada nie dostała wynagrodzenia za swoją pracę, bo minister zdrowia nie podpisał rozporządzenia w tej sprawie. Eksperci nie chcieli pracować za darmo i padła propozycja ze strony członków Rady aby zawiesić jej prace do czasu aż minister zdrowia Bartosz Arłukowicz wreszcie wyda rozporządzenie o wynagrodzeniu dla ekspertów.

– W Europejskim Konsumenckim Indeksie Zdrowia (EHCI), międzynarodowym rankingu z 2012 roku badającym jakość usług medycznych, Polska zajęła 27 miejsce w Europie na 33 zbadane kraje. Polskę wyprzedziły takie kraje jak Słowacja czy Litwa. Autorzy badania analizowali pięć kluczowych dla konsumentów obszarów: prawa pacjenta i dostęp do informacji, czas oczekiwania na leczenie, wyniki leczenia, profilaktyka, zakres i zasięg oferowanych usług oraz dostępność leków.

Najgorzej oceniony został dostęp do nowoczesnych leków. Zwracano też uwagę na takie problemy jak wysoka umieralność na raka oraz czas oczekiwania na wizytę u lekarza i na zabiegi w szpitalu. Średnia oczekiwania na zabieg chirurgiczny wszczepienia by-passów w Polsce to trzy miesiące, w Niemczech dwa – trzy tygodnie.

– Podczas rządów Platformy Obywatelskiej wielokrotnie zdarzały się problemy z lekami refundowanymi. Czas kiedy ustalano nowe listy leków refundowanych był z pewnością bardzo stresujący dla pacjentów. Zobacz więcej: Leki.

– Najważniejsze organizacje lekarskie w Polsce powołały w 2012 roku sztab kryzysowy. Wezwał on medyków i świadczeniodawców do niepodpisywania umów z NFZ na wystawianie recept refundowanych. W skład sztabu weszli: wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Konstanty Radziwiłł, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie Jacek Krajewski, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Krzysztof Bukiel, Agnieszka Rubinowska ze Stowarzyszenia Lekarzy Praktyków, Andrzej Grzybowski z Polskiej Federacji Pracodawców Ochrony Zdrowia. Sztab powstał w sprzeciwie przeciwko prezesowi NFZ Jackowi Paszkiewiczowi, który samowolnie wprowadził do umów zapisy dotyczące karania lekarzy, pomimo że zostały one usunięte z ustawy refundacyjnej.

– Śląski NFZ podpisał kontrakty ze szpitalami, które nie były gotowe na przyjęcie pacjentów. Za to renomowane placówki dostały mniej pieniędzy i musiały chorych odesłać z kwitkiem. Sprawa wyszła na jaw, gdy konkurujące ze sobą szpitale wynajęły detektywa. Sprawą zajęło się Centralne Biuro Antykorupcyjne.

– W maju 2011 roku, Zbigniewa Nowodworska, szefowa wielkopolskiego NFZ została odwołana ze stanowiska m.in. za nieprawidłowości przy podpisaniu kontraktów na działanie szpitalnych oddziałów ratunkowych i izb przyjęć oraz nieprawidłowości przy zamówieniach publicznych. W dniu odwołania przedstawiła zwolnienie lekarskie, na którym przebywała co najmniej 14 miesięcy.

Co miesiąc dostawała co najmniej 6,4 tys. zł chorobowego. Tymczasem maksymalna długość chorobowego to 182 dni. Jedyna możliwość, by być na zwolnieniu dłużej, to odzyskać zdolność do pracy choćby na jeden dzień i później zachorować na coś innego. Nie wiadomo na co chorowała Zbigniewa Nowodworska, ale choroba nie stanowiła przeszkody, aby prowadzić wywiady z lekarzami dla telewizji WTK.

Zbigniewa Nowodworska należała wtedy do Platformy Obywatelskiej. Wygrała konkurs na szefa NFZ w Poznaniu, choć formalnie nie spełniała warunków – nie miała wymaganego wykształcenia więc o akceptację jej kandydatury w Radzie Społecznej wielkopolskiego oddziału Funduszu poprosił prezes NFZ Jacek Paszkiewicz.

– 20 tysięcy złotych kosztował Ministerstwo Zdrowia wynajem od marca do czerwca apartamentu w rządowym hotelu „Parkowa” dla wiceminister Agnieszki Pachciarz. Ponieważ wiceminister mieszkała pod Poznaniem, w Warszawie miała prawo do korzystania ze służbowego mieszkania, jednak skorzystała z hotelu, co kosztowało kilka razy więcej niż umieszczenie jej w służbowym mieszkaniu.

– Dyrektywa UE mówiła, że można się leczyć w całej UE, a krajowy ubezpieczyciel (w Polsce NFZ) ma zwrócić pacjentowi koszty świadczenia do wysokości, jaką płaci lokalnym placówkom. Jednak wtedy NFZ utraciłby kontrolę nad wydatkami na leczenie i Polska chciała skorzystać z możliwości, którą daje dyrektywa – wprowadzenia urzędowej zgody na świadczenia: wymagające co najmniej jednodniowej hospitalizacji albo bardzo drogie. Czyli to NFZ musiałby wydać zgodę na leczenie za granicą konkretnego schorzenia.

– Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz odwołał prof. Jerzego Szaflika z funkcji krajowego konsultanta w dziedzinie okulistyki z powodu rzekomych nieprawidłowości w przeszczepach rogówek. Resort skierował sprawę do CBA, a biuro przekazało ją prokuraturze. Z sugestią, że mogło dojść do naruszenia ustawy transplantacyjnej. Jednocześnie „Gazeta Wyborcza” opublikowała artykuł, w którym na podstawie anonimowych źródeł zarzucono prof. Szaflikowi, że wykorzystując stanowisko, z naruszeniem prawa „podbierał” rogówki do przeszczepów z warszawskiego Banku Tkanek Oka i przekazywał je swojej prywatnej klinice OkoLaser w Warszawie.

Okazało się, że wbrew zarzutom rogówki do przeszczepów nie pochodziły z warszawskiego Banku Tkanek. Jedyną nieprawidłowością w działaniu kliniki OkoLaser było nieuzyskanie zgody resortu zdrowia na przeprowadzone przeszczepy rogówki. Ale nie było to przestępstwo i odpowiadał za to dyrektor szpitala, a nie prof. Szaflik. Sprawę badali i opiniowali pracownicy resortu podlegli wiceministrowi Igorowi Radziewiczowi-Winnickiemu i na podstawie tej opinii minister zdrowia odwołał prof. Jerzego Szaflika i powołał na nowego konsultanta prof. Edwarda Wylęgałę. Okazało się, że Igor Radziewicz-Winnicki i prof. Edward Wylęgała dobrze się znali, co budziło pytania dotyczące prawdziwych powodów działań resortu w sprawie prof. Jerzego Szaflika.

– Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia, odpowiedzialnemu za realizację programów unijnych w służbie zdrowia zarzucono zaniedbania i nadużycia w projekcie związanym z informatyzacją. Miało też problem z wydatkowaniem pieniędzy z XII priorytetu programu operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Prawie 7 mln zł z niego przekazało na zakup karetek dla szpitala w Rykach, który pieniędzy nie rozliczył. Przez półtora roku CSIOZ nie ubiegało się o zwrot nierozliczonej zaliczki 7 mln złotych. Sprawą zajęła się prokuratura na wniosek ABW i Ministerstwa Zdrowia.

Resort zdrowia przeprowadził w szpitalu kontrolę w lutym 2012 roku. Wyszło wiele nieprawidłowości. M.in. to, że ze sprzętu kupionego w ramach projektu placówka korzystała w celach komercyjnych. W efekcie nakazano CSIOZ zerwanie umowy z ryckim szpitalem i odzyskanie pieniędzy. Centrum zerwało umowę, ale wyegzekwowania długu odmówiło. Stwierdziło, że nie ma prawa do wyrobienia pieczęci urzędowej okrągłej, która jest do tego celu niezbędna. Jednak pod naciskiem ministerstwa wreszcie pieczęć zamówiło. Resort obawiał się, że w związku z tą sytuacją Komisja Europejska wstrzyma wypłatę środków z programu Infrastruktura i Środowisko.

– Grzegorz Cessak został prezesem Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych w 2009 roku. Zastąpił na tym stanowisku Leszka Borkowskiego. Ówczesny wiceminister zdrowia Marek Twardowski ujawnił, że ABW prowadziła postępowanie w związku z decyzjami Borkowskiego, który miał odmówić rejestracji leku. Według mediów miało na tym zależeć Ministerstwu Gospodarki kierowanemu przez Waldemara Pawlaka.

Jak podała „Gazeta Polska”, aby zastąpić Leszka Borkowskiego Grzegorzem Cessakiem miał też naciskać właśnie Waldemar Pawlak. Ojciec nowego prezesa, Mirosław Cessak, był dyrektorem pionu sprzedaży firmy farmaceutycznej Hand-Prod. Od czasu kiedy syn objął kierownictwo urzędu, spółka, w której pracuje ojciec, dostała prawie 30 pozwoleń na import medykamentów.

– Na koniec 2012 roku w kasie NFZ brakowało 1,7 mld złotych, gdyż z powodu spowolnienia gospodarki wpływało do NFZ mniej pieniędzy. Kolejnym placówkom kończyły się kontrakty, ale NFZ za nad wykonania po prostu nie płacił, a więc szpitale nie przyjmowały pacjentów i nie zapowiadało się, że sytuacja poprawi się w następnym roku.

– Posłanka Elżbieta Radziszewska z Platformy Obywatelskiej podczas posiedzenia sejmowej komisji zdrowia zaproponowała wprowadzenie opłat za nieuzasadnione wezwanie karetki i wizyty na szpitalnych oddziałach ratunkowych. Według niej kolejkom i przepełnieniu na ratunkowych oddziałach winni byli sami pacjenci. Jak stwierdziła, ludzie w szpitalach „cwaniaczą” udając się na szpitalne oddziały ratunkowe.

– Minister Zdrowia Bartosz Arłukowicz zdecydował o wymianie druków recept w 2013 roku. Decyzja ta była zaskakująca, ponieważ nowe druki recept były wprowadzone całkiem niedawno. Nowe recepty, rzekomo nie do podrobienia kosztowały podatników 60 mln złotych.

– Nowoczesny, wybudowany nakładem milionów złotych pochodzących z publicznych pieniędzy oddział onkologiczny szpitala w Ostrołęce, wyposażony w najnowsze zdobycze medycznej technologi niszczał nieużywany, ponieważ NFZ już drugi rok z rzędu nie rozpisał kontraktu dla ostrołęckiej placówki. Istniała realna groźba, że kontrakt nie zostanie też rozpisany na 2014 rok, co oznacza, że szpital stałby nieużywany przez trzy lata!

– Najwyższa Izba Kontroli w raporcie z 2013 roku wykazała, że jedna trzecia sprzętu medycznego kupionego za unijne pieniądze była źle wykorzystana. Aż jedna trzecia skontrolowanych przez NIK szpitali, które zakupiły specjalistyczny sprzęt, nie wykorzystała go tak, jak planowała we wnioskach o dofinansowanie. Liczba faktycznie udzielonych świadczeń była niższa (a niekiedy dużo niższa) od przewidywań.

Z raportu wynikało, że w jednych miejscowościach specjalistycznego sprzętu brakuje, a w innych jest go zbyt dużo. „W wielu placówkach unijne projekty przygotowano niedbale: brakowało np. wykwalifikowanej kadry, uprawnionej do obsługi zamówionych urządzeń, a także odpowiednio przystosowanych gabinetów i laboratoriów, choć dofinansowanie można było przeznaczyć także na adaptację pomieszczeń. Opóźniało to dostawy, instalację i uruchomienie zakupionej aparatury” – można było przeczytać w raporcie NIK.

Nowoczesne i specjalistyczne urządzenia przez wiele miesięcy stały niewykorzystane, a zamiast oczekiwanej poprawy doszło nawet do pogorszenia sytuacji finansowej niektórych szpitali, ponieważ musiały ponosić koszty m.in. amortyzacji sprzętu. Np. w szpital w Częstochowie zakupił w 2008 roku angiograf za ok. 2,5 mln zł, ale zapomniano, że placówka nie posiada odpowiedniej kadry do obsługi sprzętu. Przez rok angiografu nie użyto ani razu. Później używano go bardzo rzadko, dlatego w 2012 roku NFZ nie podpisał kontraktu z placówką na badania na tym sprzęcie.

Wyniki kontroli pokazały, że niektóre szpitale kazały sobie płacić za badania diagnostyczne, co było niezgodne z prawem, gdyż „aparatura dofinansowana ze środków unijnych mogła być wykorzystywana wyłącznie do udzielania świadczeń w ramach kontraktu z NFZ”. Natomiast  Robot chirurgiczny „Da Vinci” wykonywał zaledwie 10% swoich możliwości, ponieważ NFZ nie chciał więcej płacić.

– W 2014 roku NFZ przeznaczył na podwyżki dla swoich urzędników 6,5 mln złotych. Tymczasem na leczenie stomatologiczne w budżecie NFZ na 2014 roku przeznaczono o 17 mln złotych mniej niż w roku 2013. Na leczenie szpitalne przeznaczono prawie o 8 mln złotych mniej. Obcięte zostały także fundusze na refundację leków, aż o 127 mln zł.

– W Regionalnym Szpitalu Specjalistycznym w Grudziądzu, podczas wstawiania stentu przy operacji tętniaka mózgu doszło do komplikacji u pacjentki. Ze względów bezpieczeństwa zabieg przerwano. Oznaczało to jednak, że kobieta musiała przejść kolejną operację założenia specjalnej spirali zamykającej tętniaka. Przerwany zabieg miał miejsce w czerwcu 2013 roku. W sierpniu 2013 roku, podczas wizyty kontrolnej okazało się, że druga operacja nie może się odbyć, ponieważ Narodowy Fundusz Zdrowia nie chciał pokryć kosztów. Pieniądze na oddziale neurochirurgii, w zakresie zabiegów wewnątrznaczyniowych skończyły się w lipcu.

– Narodowy Fundusz Zdrowia nie prowadził statystyk szpitali, co jest normą na całym świecie. Urzędnicy tłumaczyli, że nie chcą oceniać lekarzy. W Polsce pacjent ma prawo wyboru, w której placówce chce się leczyć. Jednak przez to, że NFZ nie prowadził statystyk można było sprawdzić jaka jest np. śmiertelność w danym szpitalu.  Jeden z tygodników opublikował ranking oparty na statystyce skarg, które trafiły do Stowarzyszenia Primum Non Nocere, zajmującego się ofiarami błędów lekarskich. Skończyło się to pozwaniem tytułu do sądu. Choć pozew został odrzucony, to od tego czasu publikowano wyłącznie rankingi będące pochwałami szpitali.

– Minister finansów Jacek Rostowski nie podpisał planu finansowego NFZ na 2014 rok. Na finansowanie świadczeń zdrowotnych miało być przeznaczone ponad 63,3 mld zł. Minister finansów nie zgadzał się z wysokością dotacji budżetowej na finansowanie świadczeń udzielonych osobom, które nie posiadają samodzielnego ubezpieczenia w NFZ, chodziło m.in. o dzieci. Plan finansowy NFZ pozytywnie zaopiniowały sejmowe komisje: zdrowia i finansów publicznych, podpisał go minister zdrowia Bartosz Arłukowicz, jednak by mógł on być realizowany wymagana była akceptacja ministra finansów.

– W Polsce czeka się bardzo długo na wizytę u specjalisty. Przykładowo pacjent na wizytę u kardiologa musiał czekać rok, a czasem nawet dwa lata, jak to zdarzyło się w Lublinie. Dziennikarze „Faktu” postanowili sprawdzić jak długo czekają na wizytę u kardiologa ministrowie. Zadzwonili do przychodni chcąc umówić się na wizytę, termin za rok. Chwilę później zadzwonili umawiając wizytę dla ministra i usłyszeli, że minister może przyjść na wizytę następnego dnia. Nikt nawet nie zapytał o nazwisko czy PESEL, które muszą podawać zwykli pacjenci.

Zobacz więcej: Kolejki do lekarzy.

 

– Narodowy Fundusz Zdrowia pozwał Bartosza Arłukowicza do sądu administracyjnego. Przedmiotem sporu był plan finansowy NFZ na rok 2013. Szefowa Funduszu Agnieszka Pachciarz domagała się wzrostu dotacji z budżetu o niemal miliard złotych na osoby nieubezpieczone. Sejmowe komisje finansów i zdrowia negatywnie zaopiniowały ten plan. Braki w NFZ wynikały ze zmiany sposobu weryfikacji pacjentów i wprowadzenia systemu eWUŚ. Wykazał on wzrost pacjentów nieubezpieczonych, którzy mają jednocześnie prawo do korzystania ze świadczeń opieki zdrowotnej.

– Dyrektywa Unii Europejskiej w sprawie tzw. transgranicznej opieki medycznej zobowiązała państwa członkowskie do przygotowania przepisów umożliwiających swobodny dostęp mieszkańców wspólnoty do usług medycznych świadczonych w ramach systemu społecznej opieki zdrowotnej w państwach UE. Oznaczało to, że Polak opłacający składkę zdrowotną mógł udać się na leczenie do Niemiec, a za to zapłacić miał NFZ. Jednak minister zdrowia Bartosz Arłukowicz nie przygotował odpowiednich rozwiązań prawnych.

Komisja Europejska. Zagroziła rządowi, że jeżeli nie wprowadzi odpowiednich przepisów, to sprawę skieruje do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu. Według projektu przygotowywanego przez Bartosza Arłukowicza koszty wprowadzenia dyrektywy oszacowano na 367 mln zł, czyli pieniędzy wystarczyłoby dla 140 tys. osób. Resort zdrowia nie zamierzał też płacić np. za szczepienia.

– Nową dyrektorką śląskiego oddziału NFZ została Ewa Momot, 40-letnia prawniczka bez żadnego doświadczenia w zdrowiu. Od kandydatów na szefów oddziałów NFZ wymaga się pięcioletniego doświadczenia na stanowisku kierowniczym, najlepiej w zdrowiu. Ewa Momot przez trzy lata była kierowniczką referatu nadzoru w wydziale zdrowia śląskiego urzędu marszałkowskiego, gdzie kierowała pracą 12 osób, a wcześniej była kierowniczką działu organizacyjnego w Miejskim Ośrodku Sportu w Oświęcimiu. Była też w radzie nadzorczej tamtejszego PKS-u i w radzie składowiska odpadów. Według „Gazety Wyborczej” o jej wyborze na to stanowisko zdecydowało wyłącznie poparcie Platformy Obywatelskiej.

– Mirosław Jeleniewski, wicedyrektor do spraw medycznych mazowieckiego oddziału NFZ został zwolniony z pracy. Oficjalnym powodem wypowiedzenia umowy była „utrata zaufania do pracownika”. Mirosław Jeleniewski próbował zawiadomić organy ścigania o aferze korupcyjnej z udziałem wiceministra zdrowia Sławomira Neumanna. 31 grudnia 2013 roku dyrektor NFZ Adam Twarowski podpisał decyzję przyznającą Sensor Cliniq 13,6 mln zł kontraktu na rok 2014. Zrobił to 11 dni po tym, jak umowa już wygasła i wbrew opiniom pracowników MOW NFZ.

Została też podpisana decyzja zmniejszająca finansowanie dla szpitali powiatowych w Grójcu i Ostrołęce. Ograniczono finansowanie stacji dializ, programów chemioterapii i innych, którymi zajmowała się właśnie Sensor Cliniq, czyli klinika mogła odnieść z tej decyzji korzyści. Wcześniej wiceminister zdrowia Sławomir Neumann kierował do NFZ pisma, w których upominał urzędników NFZ za opieszałość w podejmowaniu decyzji wobec Sensor Cliniq.

– Ministerstwo Zdrowia, kierowane przez Bartosza Arłukowicza poparło projekt ustawy o uzgodnieniu płci przygotowany przez grupę posłów lewicy. Ministerstwo Zdrowia popierało też finansowanie zmiany płci z publicznych pieniędzy. Według projektu procedura określenia płci ma się opierać na subiektywnym odczuciu, a biologiczne uwarunkowania mają być ignorowane. Możliwość zmiany płci mieliby posiadać pod pewnymi warunkami już 16-latkowie. Cała procedura miałaby zostać znacznie uproszczona.

Zmiana płci metrykalnej byłaby możliwa bez wcześniejszego wykonania jakichkolwiek zabiegów chirurgicznych. Budzi to wątpliwości co do zgodności z Konstytucją, ponieważ wtedy taka osoba mogłaby zawrzeć związek małżeński z osobą tej samej płci (biologicznej), a art. 18 Konstytucji, mówi o chronieniu małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny.

W trakcie dyskusji nad ustawą w sejmowej podkomisji zgłaszane były także dalej idące postulaty. Zaproszeni przez prezydium komisji eksperci zwracali uwagę na potrzebę zajęcia się tematem dzieci mających problem z identyfikacją własnej płci w wieku przedszkolnym i szkolnym oraz stworzenia przepisów prawnych regulujących sytuację osób, które płeć zmieniają wielokrotnie.

Źródło: http://www.grzechy-platformy.org

Podziel się komentarzem
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz