Jarosław Gowin Człowiek o stu twarzach

Prawo i Sprawiedliwość ma potężny problem z koalicyjnym ugrupowaniem Jarosława Gowina.
Uważni obserwatorzy życia politycznego zauważyli, iż rewolta jaką zaproponował sam Gowin w kwestii przesunięcia wyborów prezydenckich jest jedynie częścią torpedowania od wewnątrz jedności i spójności, a także działań obozu zjednoczonej prawicy. Gowin stosuje podobny manewr jaki stosował w czasie trwania jego samego w koalicji z PO i PSL.
Wielokrotnie sam Jarosław Gowin podczas ważnych dla obozu zjednoczonej prawicy głosowań, dokonywał wyłomu w spójności koalicji. Gowin albo wstrzymywał się od głosu, albo też głosował przeciw, dając sygnał w kierunku totalnej opozycji, że jego ugrupowanie stanowi pewne liberalne skrzydło, które gotowe jest do ewentualnych układów i targów z opozycją.
Kolejnymi przykładami działań destrukcyjnych porozumienia Jarosława Gowina jest choćby udział w pracach polityków porozumienia przy konstruowaniu pierwszej wersji tarczy antykryzysowej. Pani minister Emilewicz mówiła wówczas tak:

“Ta ustawa nie jest arcydziełem legislacyjnym, ale jej celem nie był majstersztyk prawny, ale dostarczenie realnych rozwiązań jak najszybciej. W tym pośpiechu (…) pewnie nie napisaliśmy doskonałej legislacyjnie ustawy, ale jestem przekonana, że przygotowaliśmy dobre przepisy, które uratują miejsca pracy, które uratują polskie firmy. Tak, popełniamy być może czasami błędy i jesteśmy gotowi się do nich przyznać – oświadczyła. Nie populizm tylko realizm, taka jest nasza ustawa – oceniła zaznaczając, że jesteśmy na wojnie z koronawirusem. Ja chciałabym, żebyśmy na tej wojnie stanęli ramię w ramię, a nie przeciwko sobie. Walczmy z wirusem, a nie walczmy ze sobą nawzajem – zaapelowała”

Pani minister Emilewicz swoją niekompetencją świadomie podała na tacy argument totalnej opozycji, która od tej pory posługując się stwierdzeniami minister Emilewicz twierdzi, że premier przygotowuje ustawy na kolanie.

Słowa często nie idą w parze z czynami. Ukłony ugrupowania Jarosława Gowina wobec totalnej opozycji nie przekładają się na jakość działania w koalicji z Prawem i Sprawiedliwością.
Dużą część propozycji, które złożyli posłowie porozumienia Jarosława Gowina, a także sama minister Emilewicz musiała zostać zmieniona i dopracowywana w kolejnych wersjach. Mateusz Morawiecki był zmuszony do intensywnej ponownej pracy nad poszczególnymi zapisami ustawy. Powód był prozaiczny, propozycje jakie złożyła pani Emilewicz były w dużej części niedopracowane oraz niedoszacowane.

Z tego też powodu następne wersje ulg i udogodnień dla przedsiębiorców płyną już bezpośrednio z KPRM, a nie z resortu kierowanego przez minister Emilewicz.

Jednakże największy cios w jedność koalicji zadał Jarosław Gowin swoim stanowiskiem i chęcią forsowania za wszelką cenę zmiany konstytucji przy udziale totalnej opozycji. Celem miałoby być przesunięcie wyborów prezydenckich aż o 2 lata. Obecny prezydent Andrzej Duda miałby zapłacić polityczną cenę za ambicje Jarosława Gowina oraz ewentualne przedłużenie swojej kadencji do 7 lat. Prezydent nie miałby prawa do re-elekcji. W tren oto sposób Jarosław Gowin chciałby podarować prezent totalnej opozycji w postaci politycznej arki, w której  to opozycja miałaby szanse na polityczne przetrwanie w dobie kryzysu i wzmocnienie sił na fali niezadowolenia społecznego, a  także na ciągłe szarpanie i negowanie mandatu prezydenta Andrzeja Dudy, rządu oraz premiera.
Nie trudno sobie wyobrazić masowe skargi płynące z biur PO do Brukseli po upływie konstytucyjnego terminu, w którym prezydent powinien złożyć swój mandat.
Każdy podpis pod uchwaloną w sejmie ustawą, jaką podpisałby prezydent mógłby być podważany i negowany ze względu na fakt iż Andrzej Duda podpisał ustawę w czasie przedłużonej nielegalnie swojej kadencji, a więc niezgodnie z obecnie obowiązującą konstytucją.
Po przejęciu władzy totalna opozycja miałaby gotowy argument wobec prezydenta, aby postawić go przed trybunałem stanu.
Nowo wybrany trybunał konstytucyjny przez władzę PO orzekłby zapewne również nieskuteczność kadencji Andrzeja Dudy, co prawnie powodowałoby automatycznie nieskuteczność uchwalonego prawa i podpisanych przez prezydenta ustaw.

Mrzonki na temat możliwości zmiany ustawy zasadniczej jakie opowiada Jarosław Gowin są jedynie zasłoną dymną. Przedłużenie kadencji prezydenta podczas jej realnego trwania jest niezgodne nie tylko z zasadami demokratycznymi państwa prawa, ale jest niezgodne z zasadami wielu międzynarodowych standardów prawa. Takie numery może robić towarzysz Putin, ale nie prezydent Polski, której wiarygodność jest tak bardzo potrzebna, zwłaszcza w obecnym czasie gdy Polska jest wściekle atakowana z Berlina, Paryża i Brukseli. Aby takie przedłużenie kadencji było prawomocne, musiałoby dotyczyć przyszłych kadencji, a nie obecnie już trwającej.  Propozycja stanowiłaby jeszcze jeden groźny precedens prawny, mowa tu o złamaniu prawa wyborczego wprost. Wyborcy dokonując wyboru obecnego prezydenta, dokonywali jego wyboru w przeświadczeniu, że dokonują wyboru głowy państwa na okres 5 letniej kadencji, a nie 7 letniej. Jest to zasadnicza zmiana mogąca mieć wpływ na decyzję wyborców. Jest oczywistością, że wszystkie te wątpliwości byłyby od razu wykorzystane do walki politycznej przeciw zjednoczonej prawicy oraz prezydentowi Andrzejowi Dudzie.
Narracja jaką by serwowano brzmiałaby tak, że oto reżim Jarosława Kaczyńskiego przywłaszczył i przedłużył sobie nielegalnie władzę.
O co więc chodzi Jarosławowi Gowinowi? Wyraźnie miejsce w koalicji zjednoczonej prawicy to dla gowinowskich ambicji politycznych za mało!

Aby w ogóle można było myśleć o zmianie kadencji prezydenta oraz zmianie ustawy zasadniczej, potrzeba jest gruntowna zmiana wielu przepisów konstytucyjnych zmieniających uprawnienia prezydenta, a także samo prawo wyborcze. Na tak gruntowne i głębokie zmiany konstytucyjne nigdy nie zgodzi się totalna opozycja, której poparcie jest niezbędne, aby można było mówić o skutecznym uchwaleniu prawa.
Czy w związku z tym Jarosław Gowin jest politycznym idiotą, który naiwnie zakłada że pan towarzysz Budka, Czarzasty, Kosiniak – Kamysz, czy pani Kidawa Błońska zgodzi się na tak gruntowne zmiany w prawie? Oczywiście że nie, Jarosław Gowin doskonale wie co robi!
Ci, którzy uważnie śledzą poczynania Gowina jeszcze za czasów jego uczestnictwa w koalicji z PO nie są zaskoczeni.

Wówczas Jarosław Gowin również wykonywał niezrozumiałe dla elektoratu oraz swoich koalicjantów ruchy.
Tak to już jest z ludźmi, którzy dla politycznych celów i swoich ambicji są gotowi co chwila zmieniać front polityczny, co więcej są gotowi sprzymierzyć się z samym diabłem, by udowadniać swoje chore ambicje, oraz racje.

Gowin zapowiedział na dziś kolejną turę rozmów z liderami totalnej opozycji.
Być może liczy na stanowisko premiera w nowej szerokiej koalicji z 4 ugrupowaniami totalnej targowicy.
Przecież usłyszał taką propozycje od senatora Borusewicza z PO. Sam Gowin wypowiadał się na temat swojego przywództwa jako premiera rządu nowej koalicji, że gdyby była taka konieczność podjąłby się tej misji. Mamy wiec jak na dłoni rodzący się nowy scenariusz politycznego warcholstwa pod ambicje człowieka o stu politycznych twarzach. Ja jednak pokładam nadzieje w geniuszu politycznym Jarosława Kaczyńskiego, który będzie umiał poradzić sobie z rokoszem samego Jarosława Gowina i jego zaplecza.

 

Podziel się komentarzem
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz